Takiego będę mieć księdza, jakiego sobie wymodlę.
Co raz więcej wokół nas pojawia się "uderzeń" w instytucję Kościoła. Co raz liczniej te ataki kierowane są w stronę księży, którzy podawani są za jeden z głównych powodów, dla których ludzie odwracają się od Kościoła, nie chodzą na Msze św... Dlaczego? Bo ten za dużo politykuje, a tamten za bardzo miesza się w nie swoje sprawy, albo - co on może wiedzieć o rodzinie, wychowywaniu dzieci, skoro sam ich nie ma? Każdej z osób mówiącej, że przestała chodzić do kościoła odkąd ten czy tamten ksiądz rozpoczął w nim posługę (stał się proboszczem w tej czy tamtej parafii) mam ochotę zadać pytanie - Chodzisz do kościoła dla księdza, czy dla spotkania z Bogiem?