Posty

Wyświetlam posty z etykietą Bądź wola Twoja

...dobiegnę do Ciebie

Obraz
W ostatnich dniach sierpnia trwaliśmy, wraz z setkami tysięcy ludzi na całym świecie, w modlitwie nad księdzem Tomaszem, chrystusowcem, który w czasie swojej wymarzonej pielgrzymki do Ziemi Świętej trafił w stanie krytycznym do szpitala. "x. Tomek  miał wylew, jest w szpitalu w Ammanie" - taką wiadomość przysłał mi x. Łukasz wieczorem, w sobotę 25 sierpnia. Przed oczami stanęły mi wówczas wszystkie wspólne wspomnienia. Choć nie było ich wiele ksiądz Tomek zapisał się w mojej głowie jako Boży Wariat. Ten z pozoru mały facet ze Śląska potrafił porwać ludzkie serca wprost przed oblicze Boga cokolwiek robił i mówił. 

Moc w słabości się doskonali

Obraz
Wróciłam. Mijający właśnie weekend był dla mnie bardzo intensywny zarówno, jeśli idzie o doświadczenia fizyczne jak i duchowe. Po raz kolejny jednak Bóg umocnił mnie w przekonaniu, że moc w słabości się doskonali i że dopiero tam, gdzie człowiek odpuści sobie i odłoży w niepamięć myślenie, że sam coś zdziała, tam faktycznie zaczyna działać łaska Najwyższego. 

Pan Bóg działa!

Obraz
Na przełomie ostatnich tygodni, a może i nawet miesięcy sporo się w moim życiu dzieje. Najpierw w moim domu znalazła się za przyczyną w księdza Łukasza  ulotka o Ogólnopolskim Konkursie "Prymas Polski kard. August Hlond Bogu i Ojczyźnie". Miały zacząć się ferie, a mi ani trochę nie chciało się spędzić dwóch tygodni przed komputerem czytając Listy Pasterskie i pisząc pracę na kolejny konkurs. Ale bardzo "kusił" mnie jeden z tematów. Poza osobą Kardynała nawiązywał do błogosławionej Karoliny, która jest patronką Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Jeszcze tego samego dnia zdecydowałam się podjąć wyzwania i napisałam pierwsze dwa zdania. Samo pisanie poszło mi niezmiernie łatwo, co bardzo mnie zdziwiło, ale stało się tak za przyczyną wspierających mnie w tym kapłanów, którzy na bieżąco podpowiadali mi "co dalej", gdy zaczynało brakować mi weny. Po wysłaniu pracy do dalekiej Rumii zaczęłam żyć swoim życiem, niejako nie pamiętając wręcz o Konku...

Przekroczyć próg...

Obraz
Osiemnaście lat temu, w niedzielę 7 maja 1995 roku około godziny 1 w nocy przyszła na świat dziewczynka, jako druga córka Ewy i Jana, nazwana imieniem Angelika. Tatko sobie pewnie pomyślał "kurcze znowu córa", bo pierwotnie miałam być Adasiem. Nikt nie mówi jakie spekulacje unosiły się w rodzinie wobec mojej przyszłości, jednak myślę, że niewielu, jeśli nie nikt, nie wyobrażał sobie bardzo wielu czynników, które obecnie mają dla mnie bardzo duże znaczenie.  

Zgoda na wolę Boga.

Obraz
Wczoraj na Facebookowym profilu "Banita" pojawiło się tak zwane "zadanie na dziś", a w nim "Pójdź z Jezusem na spacer, powiedz mu o swoich oczekiwaniach i zgódź się na to, że może być inaczej."   Często w naszym życiu przychodzą trudne chwile. Nie jest wtedy łatwo powiedzieć Bogu "bądź wola Twoja". Jakiś czas temu pisałam o książce Shaily Walsh "Kiedy kobieta ufa Bogu dzieją się cuda". Niedawno wpis ten z powodu problemów technicznych niespodziewanie zniknął z bloga więc postanowiłam piękną i delikatną kwestię zaufania podjąć jeszcze raz, lekko pokierowana banitowym postem.