Posty

Wyświetlam posty z etykietą Droga Krzyżowa

Wielkie Wyzwanie

Obraz
Post kojarzy nam się z umartwianiem, odmawianiem sobie czegoś. Często jest to skojarzenie negatywne, budzące nasz wewnętrzny sprzeciw wobec poddania się mu. W tym roku postanowiłam spojrzeć na Wielki Post w nieco inny niż do tej pory sposób. Swoje postanowienia wielkopostne ujęłam w formę wyzwania, nie zakazu czy nakazu, który MUSZĘ zrealizować, ale wyzwania, które CHCĘ podjąć. Po co? By w efekcie zbliżyć się do Boga i by wyrosło z tego dobro. http://cdn30.se.smcloud.net/t/photos/205018/wielki_post_droga_krzyzowa.jpg

Chrystus jest szaleńcem

Obraz
Przyzwyczailiśmy się już do tego, że magicznymi świętami nazywamy Boże Narodzenie, a obok Wielkiej Nocy przechodzimy trochę na porządku dziennym, bardziej w klimacie kurczaków, jajek i zajęcy niż głęboko w tym, czym te święta są naprawdę. A tak naprawdę prawdziwe magic show dzieje się właśnie teraz, wczoraj, dziś i jutro. I to w rzeczywistości, żadna iluzja! Tajemnica Męki, tajemnica Krzyża, tajemnica Grobu i tajemnica Zmartwychwstania... I powiem Wam w tajemnicy, że właśnie te dni, Wielki Post, Triduum Sacrum, wreszcie Wigilia Paschalna i Wielkanoc to dla mnie najwspanialsze dni w roku, dni, na które czekam bardziej niż na swoje urodziny, wakacje, czy "Gwiazdkę".

Wykonała się Miłość

Obraz
Był piątek. Przed sądem stanął mężczyzna, młody, około 30 lat, silny, dość wysoki. Jego oskarżycielami byli ci, z którymi na co dzień przebywał. On starał się być dla nich przyjacielem, jednak oni widzieli w nim tylko wroga. Wprawdzie sędzia nie chciał wydać wyroku skazującego, nie widział bowiem ku temu podstaw. Oni jednak głośno skandowali pod sądem i wymuszali na sędzi wyrok śmierci dla tego mężczyzny. Wyrok zapadł, ale nie wydał go, jak sam mężczyzna zauważył, sędzia, ale oskarżyciele.

Latarnik

Obraz
Judasz opuszcza wieczerzę. Wychodzi w środku nocy. Idzie w ciemność. Wychodzi, bo Jezus odkrył jego zamiary. Król Wszechświata wie, kto go zdradzi, a w zasadzie, kto już go zdradził, bo plan wydania Jezusa mordercom był już dalece posunięty. Poszedł w ciemności i nie potrafił odnaleźć światła, aby powrócić.

Poradnik Perfekcyjnej Pani Domu

Obraz
Każdy z nas chyba zna popularny program telewizyjny, do którego można się zgłosić, gdy się ma niezły bałagan w domu, życiu i nie potrafi się tego bałaganu opanować. Powstało też na ten temat wiele książek prawiących o tym, jakich środków używać, najlepiej naturalnych, własnej roboty, bo to teraz takie mainstreamowe (odsyłam, mało ambitnie, do Wikipedii , w miarę przystępnie, na chłopski rozum wyjaśnia owe słówko/zjawisko), aby jak najskuteczniej wyczyścić okna, sprać plamę po czerwonym winie z białej koszuli, czy którą ręką lepiej trzepać dywany. Pewnie się zastanawiacie, co ma Bóg do sprzątania i dlaczego piszę na swoim blogu artykuł o Poradniku Perfekcyjnej Pani Domu.

Miłość Pana to sprawiła, ze nam życie przywróciła

Obraz
Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. [Ef 2, 4-1] Czym jest dla mnie Wielki Post? Czym jest dla mnie śmierć Chrystusa na Krzyżu? Bardzo często zatrzymujemy się w życiu na płaszczyźnie ludzkiej męki i śmierci Pana Jezusa. Często, rozważając kolejne stacje Drogi Krzyżowej, zatrzymujemy się wyłącznie na epizodzie śmierci Boga i złożenia Go do grobu. Boga nie ma. Zabili Go i umarł, a wcześniej musiał ponieść okropne katusze. Gdzie sens? Gdzie logika tego czynu, zapytaliby pewnie niektórzy... 

Nic bez woli Nieba się przecież nie dzieje...

Obraz
Pojawiają się w moim życiu momenty, kiedy zapominam o tym, że On nad wszystkim czuwa. Bywa, że ogarnia mnie strach, lęk o kogoś, lub o coś. Nie zawsze wtedy potrafię uklęknąć przed wizerunkiem Najwyższego i powiedzieć "Jezu ufam Tobie". Nie przychodzi mi to z łatwością, a czasami po prostu nie pamiętam o tym, że jest Ten, który panuje nad sytuacją. Ale On właśnie przedziwnie wtedy sam mi o sobie przypomina. Bóg do nas mówi. Tak, do Ciebie też. Najważniejsze, aby chcieć go usłyszeć. Nie dalej jak wczoraj zaprzątał mi głowę pewien problem. Byłam smutna, ale bardziej wystraszona. Bałam się i nie docierały do mnie żadne argumenty. Dzisiaj, zupełnie niespodziewanie, na jednej z katolickich stron na Facebooku pojawił mi się taki oto obrazek:

Bóg nie stworzył Adama czarodziejską różdżką

Obraz
  Na progu kolejnego Wielkiego Postu warto uświadomić sobie jaki jest cel tego czasu. Umartwienie, rozważanie Męki Pańskiej, żałoba, skrucha. To wszystko jest ważne, ale nie najważniejsze. Są to środki do... nie cel sam w sobie. A jeśli środki do, to do czego zatem ma nas przygotowywać i prowadzić Wielki Post?

Honorowy dawca krwi

Obraz
W różny sposób kształtuje się w życiu nasza relacja z Bogiem. Jedni poznają Go wcześniej, inni później. Droga poznania jest jednak w każdym przypadku taka sama. Jaka? W dzisiejszym czytaniu z listu do Hebrajczyków Bóg kieruje do nas jednak jasną i konkretną wskazówkę, co do tego, w jaki sposób trafić do Nieba. "Mamy więc, bracia, pewność, iż wejdziemy do Miejsca Świętego przez krew Jezusa. On nam zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje." [Hbr 10,19-25]

Dzieło sztuki.

Obraz
Kim jestem? To filozoficzne, egzystencjalne pytanie bardzo często rodzi się w ludzkich głowach. Co składa się na istotę mojej osoby? Czym się wyraża mój charakter, moje postępowanie, moje życie? Kim jestem w oczach bliskich? Kim jestem dla ludzi, których spotykam pierwszy raz w swoim życiu? Wreszcie, kim jestem dla Boga? I kim Bóg jest dla mnie? Podwyższenie Krzyża Świętego. To właśnie dziś Chrystus w dobitny sposób, niemalże bez słów, właściwie samym swym spojrzeniem mówi nam, kim jesteśmy, jakie jest nasze miejsce w świecie, jakie jest nasze miejsce w dziele stworzenia, kim jesteśmy dla Boga i kim powinniśmy być dla ludzi.    

Stacja XIV - grób.

Obraz
Złożyli Jego Ciało w grobie. Ciało każdego z nas kiedyś tam spocznie. Ale dziś wiemy już, że dla Niego grób był tylko pewnym etapem. Jego Ciało spędziło tam tylko 3 dni. Tyle dni Bóg potrzebował, aby na nowo odbudować Świątynię, jeszcze trwalszą, jeszcze mocniejszą. Grób nie jest końcem naszej drogi. Grób jest etapem przejściowym na tej drodze, swego rodzaju poczekalnią. Ba. Grób nie jest w żadnym stopniu przydatny zmarłemu. Grób potrzebny jest nam, osobom, które pozostają na ziemi, które jeszcze muszą pielgrzymować, jeszcze muszą się starać. Jest potrzebny nam żeby wypełnić pustkę po utracie najbliższych. Ale czy aby sam grób jako przedmiot nie przesłania nam właściwej istoty? Czy nader mocno nie skupiam uwagi na grobie aniżeli na człowieku, który przecież żyje, ale już w obecności Żywego Boga? Czy ów grób nie powoduje, że zapominam o tym, że śmierć to tylko przejście z życia doczesnego do życia wiecznego? "A przecież nie cały umieram, to, co we mnie niezniszczalne, trwa....

Stacja XIII - Ciało.

Obraz
Zdjęli Jego Ciało z Krzyża. Umęczone, skrwawione, zniesławione Ciało. Matka mogła wreszcie przytulić swego Syna, a raczej to, co pozostawili po Nim okrutni żołnierze. Chciała mu ulżyć, ale nie mogła już nic zrobić. Jej Syn był martwy, a jej pozostała tylko Jego skóra i kości. Maryja jednak i teraz się nie załamuje. Przecież Bóg obiecał jej wieczną chwałę, szczęście, to nie może się tak skończyć... Maryja nie traci nadziei. Wprawdzie ma w swoich ramionach Ciało Jezusa, wprawdzie Jego dusza jest już w Niebie, a Korpus pozostaje martwy, ale Ona nadal wiernie kocha i ufa. Ufa, bo poznała obietnicę życia wiecznego i nie odwróciła się od niej. Z pewnością przeżywała żal, trwogę, smutek. Przecież umarł jej jedyny (!) Syn. Ale nie zwątpiła, ani w Boga, ani w Jego dane słowa. A jak my zachowujemy się, gdy tracimy kogoś bliskiego? Czy potrafimy tak jak Maryja pozostawiać wiernym? Czy nie na daremno wylewamy łzy nad tymi, których nie ma już na tym świecie jak zwykło się mówić? Przecież na ...

Stacja XII - śmierć.

Obraz
"Eloi, Eloi lema sabachthani" - zawołał Jezus do swego Ojca po czym wyzionął Ducha. Skonał na oczach tylu ludzi. Skonał na oczach swojej Matki, która towarzyszyła Mu w wędrówce aż do tej ostatniej, tragicznej chwili. Umarł. Nie żyje. Jezus Chrystus, Bóg - Człowiek został zabity. Zasłona Przybytku się rozdarła, mrok ogarnął ziemię. Z prawd ewangelicznych wiemy, że oprócz Maryi pod Krzyżem był także święty Jan. On jako jedyny z uczniów Chrystusa pozostał przy nim, nie zaparł się w obawie o swoje życie. Zarówno Jan jak i Maryja zaufali Bogu do końca, nawet wtedy, gdy ich Mistrz, Nauczyciel, a dla Maryi jedyny i ukochany Syn umierał na Krzyżu. A ja? Ile razy zaparłem się Krzyża? Czy Idę wiernie za Krzyżem aż do samego końca? Czy z obawy o wyśmianie, wyrzucenie z pewnej grupy społecznej, własne poniżenie nie odwróciłem się kiedyś od Niego? Jak to jest z moim wiernym trwaniem do końca? Czy jestem wytrwały w dążeniu do bycia lepszym człowiekiem, wypełnianiu przykazań, spełnia...

Stacja XI - gwoździe.

Obraz
Najpierw doprowadzili do Jego totalnego wykończenia psychicznego i fizycznego. Poniżyli, upodlili słowem i czynem, biciem, wyzywaniem, popychaniem, krzykiem. Odarli z szat, ale tego było im mało. Więc przybili Boga do Krzyża. Ze stacji na stację wypełniają się słowa proroków, głoszące śmierć Chrystusa w imię zbawienia człowieka.Chrystus jednak nie uląkł się ani na chwilę. Mimo upadków, mimo cierpienia, bólu, załamania. Mimo braku sił fizycznych szedł dalej, aż do stacji XI, kiedy to musiał znieść jeszcze jeden ból. Wbili gwoździe w jego ręce i nogi. Przebili bok. Poili go octem. Ale to nie gwoździe trzymały Go na Krzyżu. W jednej z pieśni śpiewamy "to nie gwoździe Cię przybiły lecz mój grzech" i jest to sens Drogi Krzyżowej. Po co Chrystus wziął Krzyż na ramiona? Po co znosił męki, a na końcu pozwolił przybić się do Krzyża? Gwoździe, które Go trzymały to grzechy moje i Twoje. To moje i Twoje słabości, problemy, które nie pozwoliłyby nam wejść do Królestwa Niebieskiego...

Stacja X - szaty.

Obraz
Odarli Go z ubrania. Podzielili los o Jego szaty. Stoi obnażony. Bóg jest nagi. Oni się z niego śmieją, a my jesteśmy oburzeni, zniesmaczeni. Poniżony do reszty. Upodlony. Zszargano jego godność cielesną, ale Chrystus nie pozwolił odebrać sobie godności ludzkiej i boskiej. Dla nich była to chwila, aby się wyżyć, aby spełnić swoje bestialskie żądze, dać upust negatywnym emocjom. Patrząc na nagiego Chrystusa oburzam się jak Go potraktowano. Chwilę później jednak karmię się pornografią w sieci, zdjęciami, filmami, które nie powinny ujrzeć światła dziennego i których nie powinny ujrzeć nasze oczy. Denerwuję się na żołnierzy, bo przecież to Bóg. Ale Jego godność jako w pełni człowieka nie była inną godnością niż godność każdego z nas, mnie i Ciebie. Jego nie wolno było upodlić, ale poniżanie osób, które żyją obok mnie w realnym życiu jest w porządku? Obrażanie innych, uwłaczanie ich godności jako ludzi i jako Dzieci Bożych nie budzi we mnie obrzydzenia? Jezusa nikt nie bronił. Wszysc...

Stacja IX - trzeci upadek.

Obraz
Pan Jezus traci siły po raz trzeci. Już widział koniec, może już pomyślał, że za chwilę wszystko się dopełni. Może obudziła się w nim nadzieja, że to tak niewiele do Golgoty, do przybicia i końca męczarni. A tu jednak jeszcze raz się przewraca. Jeszcze raz jest bity i ponaglany do podniesienia się. Jeszcze raz musi na nowo dźwignąć Krzyż na ramiona. Drzazgi trzeci raz były cięższe niż Jego ludzkie siły. Ale też trzeci raz Bóg dał mu sił nadludzkich, aby wstać i dokończyć rozpoczęte dzieło.  Jaka jest moja droga życia? Czy nie jest podobna do Drogi Krzyżowej Chrystusa? Ile razy upadałem/am? Ile razy traciłem siły będąc już prawie u celu przedsięwzięcia? Jak często wtedy miałem/am jeszcze chęci, by po raz kolejny się podnieść i zacząć od nowa?  Czy jestem świadomy ostatecznego celu mojej życiowej wędrówki? Czy pamiętam, że to, co robię tu na ziemi jest tylko celem pośrednim, mającym prowadzić mnie ku zbawieniu? W końcu, czy potrafię odnajdować siły i motywację w Bogu i Je...

Stacja VIII - niewiasty.

Obraz
Płaczą. Leją rzewne łzy nad Jezusem. Niewiasty są kolejnymi osobami, które Chrystus mija na swej Drodze. Litują się nad nim. Lamentują. Ale właściwie na samym rozpaczaniu się kończy. Niewiasty to tylko płaczki. Nie ma w nich refleksji. Widzą umęczonego, skrzywdzonego człowieka, więc mu współczują. A Chrystus poucza je, aby płakały nad sobą i swoimi dziećmi, a nie nad Nim...   Bywają w moim życiu chwile, kiedy bardziej interesuje mnie czyjeś życie, niż moje własne. Ile razy współczułam/em ludziom, nie znając do końca ich sytuacji? Czy czasem nie częściej współczuję obcym, a nie zauważam krzywdy najbliższych? Czy moje współczucie innym nie jest zazwyczaj na pokaz? Czy nie płaczę nad krzywdą obcych mi ludzi, bo wypada, bo co powiedzą sąsiedzi? Ostatecznie, czy nie płaczę nad Chrystusem, nie mam posępnej miny na Drodze Krzyżowej, bo taka tradycja? Może nie do końca rozumiem, co się tutaj dzieje, ale wszyscy płaczą, więc ja też?

Stacja VII - Kolejny upadek.

Obraz
Chrystus upadł po raz drugi. Znów Mu się nie udało. Znowu nie dał rady, przewrócił się. Po raz kolejny przygniotły Go problemy, które niósł na swoich ramionach. Drzazgi w belce znów stały się za ciężkie. Pewnie po raz kolejny dostał w twarz. Ale i to nie spowodowało, iż miałby się poddać. Wstał i poszedł dalej. Wiele jest w moim życiu sytuacji, kiedy wielokrotnie czegoś próbuję i wielokrotnie mi się nie udaje. Często poddaję się już po pierwszej porażce. Nie mam sił brnąć w temat dalej, więc rozkładam ręce i mówię, że nie dam rady. Jak często odchodzę od swoich celów bez podjęcia próby. Nie udało mi się, więc się do tego nie nadaję. Dlatego też nie próbuję powstać, nie próbuję zacząć od nowa. Nie próbuję raz jeszcze. Jak często rezygnuję z czegoś, bo pierwotne próby nie odniosły zamierzonego skutku? Zbyt szybko się zniechęcam. Brak mi silnej woli, zapału..

Stacja VI - Weronika.

Obraz
Droga Krzyżowa Chrystusa miała swój szlak właściwie przez środek miasta. Jezus mijał na niej wielu ludzi, młodych, starych, kobiety, mężczyzn... Wśród nich spotykamy Weronikę. Weronika jest zupełnym przeciwieństwem Szymona. Ona decyduje się na gest pomocy bez przymusu. Jest to gest miłosierdzia, ale także gest heroiczny. Mogła przecież za to zginąć... A jednak. Miłość jaką miała w sobie do drugiego człowieka pozwoliła jej przedostać się przez strażników i podejść do Chrystusa. Podejść, aby mu pomóc, aby w tych ostatnich chwilach przed śmiercią poczuł, że nie wszyscy się odwrócili. Weronika ociera mu twarz, aby po ludzku dać mu chwilę wytchnienia. Jego twarz była już wtedy mocno skrwawiona. A kiedy ja bezinteresownie pomogłem drugiemu człowiekowi? Kiedy odważyłem się stanąć w obronie wiary bez względu na to, jakie cierpienie mogło mnie po tym czekać? Czy potrafię otrzeć twarz nawet tym, których świat odrzuca, potępia, skazuje na śmierć?

Stacja V - Szymon.

Obraz
Szymon. Robotnik wracający z pracy. Zmęczony, pragnący tylko dostać się do domu, zjeść obiad i udać się na zasłużony odpoczynek. Pech chciał, że jego droga do domu zetknęła się z Drogą Męki Chrystusa. Pech chciał, że żołnierze przymusili akurat jego, aby pomógł Bogu nieść Krzyż. Kazali mu to zrobić za darmo. A przecież oprócz ciężaru fizycznego Krzyż to także znak pohańbienia. Gdyby pomógł, byłoby to też jego pohańbienie. A jednak wziął drewnianą belkę na ramię i ulżył nieco Chrystusowi na te kilka metrów drogi. Z pewnością nie chciał i gdyby go nie zmusili, nie podjąłby się tego zadania. Ale ostatecznie pomógł. Okazał swoje dobre serce. A ile razy ja miałem/am okazję pomóc drugiemu człowiekowi, a zamiast tego odwracałem/am głowę w drugą stronę udając, że nie widzę, iż dzieje się coś złego, że mój sąsiad potrzebuje pomocy? Ile razy trzeba mnie było zmuszać, żebym okazał/a choć trochę serca wobec drugiego człowieka? Ile razy pomogłem drugiemu w niesieniu jego krzyża, niezależnie od...