Podczas, gdy nasi bracia w wierze na Wschodzie świętują dziś narodziny Chrystusa, my w Kościele Rzymskokatolickim obchodzimy Uroczystość Objawienia Pańskiego zwaną potocznie świętem Trzech Króli. Dlaczego? A no dlatego, że wspominamy w dniu dzisiejszym trzech Magów, Mędrców, Władców (jak zwał tak zwał), którzy przeszli setki a może nawet tysiące kilometrów, by oddać należytą cześć nowonarodzonemu królowi, którym był Jezus. Ku uciesze niektórych i zmartwieniu innych nie będę się jednak skupiała dzisiaj na tym, czy na drzwiach naszych domów powinno być napisane C+M+B przyniesioną z kościoła poświęconą kredą, czy może jednak K+M+B. Pozostawię to mądrzejszym ode mnie uczonym teologom. Nie będzie też o tym, że złoto, kadzidło i mirra i że właściwie to nie wiadomo, czy i co tak naprawdę przynieśli ze sobą królowie, ani czy faktycznie nastąpiło to w takim odstępie czasu od narodzenia Pana, w jakim my to świętujemy w dniu dzisiejszym.