Posty

Wyświetlam posty z etykietą rozważania drogi krzyżowej

Stacja XIV - grób.

Obraz
Złożyli Jego Ciało w grobie. Ciało każdego z nas kiedyś tam spocznie. Ale dziś wiemy już, że dla Niego grób był tylko pewnym etapem. Jego Ciało spędziło tam tylko 3 dni. Tyle dni Bóg potrzebował, aby na nowo odbudować Świątynię, jeszcze trwalszą, jeszcze mocniejszą. Grób nie jest końcem naszej drogi. Grób jest etapem przejściowym na tej drodze, swego rodzaju poczekalnią. Ba. Grób nie jest w żadnym stopniu przydatny zmarłemu. Grób potrzebny jest nam, osobom, które pozostają na ziemi, które jeszcze muszą pielgrzymować, jeszcze muszą się starać. Jest potrzebny nam żeby wypełnić pustkę po utracie najbliższych. Ale czy aby sam grób jako przedmiot nie przesłania nam właściwej istoty? Czy nader mocno nie skupiam uwagi na grobie aniżeli na człowieku, który przecież żyje, ale już w obecności Żywego Boga? Czy ów grób nie powoduje, że zapominam o tym, że śmierć to tylko przejście z życia doczesnego do życia wiecznego? "A przecież nie cały umieram, to, co we mnie niezniszczalne, trwa....

Stacja XIII - Ciało.

Obraz
Zdjęli Jego Ciało z Krzyża. Umęczone, skrwawione, zniesławione Ciało. Matka mogła wreszcie przytulić swego Syna, a raczej to, co pozostawili po Nim okrutni żołnierze. Chciała mu ulżyć, ale nie mogła już nic zrobić. Jej Syn był martwy, a jej pozostała tylko Jego skóra i kości. Maryja jednak i teraz się nie załamuje. Przecież Bóg obiecał jej wieczną chwałę, szczęście, to nie może się tak skończyć... Maryja nie traci nadziei. Wprawdzie ma w swoich ramionach Ciało Jezusa, wprawdzie Jego dusza jest już w Niebie, a Korpus pozostaje martwy, ale Ona nadal wiernie kocha i ufa. Ufa, bo poznała obietnicę życia wiecznego i nie odwróciła się od niej. Z pewnością przeżywała żal, trwogę, smutek. Przecież umarł jej jedyny (!) Syn. Ale nie zwątpiła, ani w Boga, ani w Jego dane słowa. A jak my zachowujemy się, gdy tracimy kogoś bliskiego? Czy potrafimy tak jak Maryja pozostawiać wiernym? Czy nie na daremno wylewamy łzy nad tymi, których nie ma już na tym świecie jak zwykło się mówić? Przecież na ...

Stacja XII - śmierć.

Obraz
"Eloi, Eloi lema sabachthani" - zawołał Jezus do swego Ojca po czym wyzionął Ducha. Skonał na oczach tylu ludzi. Skonał na oczach swojej Matki, która towarzyszyła Mu w wędrówce aż do tej ostatniej, tragicznej chwili. Umarł. Nie żyje. Jezus Chrystus, Bóg - Człowiek został zabity. Zasłona Przybytku się rozdarła, mrok ogarnął ziemię. Z prawd ewangelicznych wiemy, że oprócz Maryi pod Krzyżem był także święty Jan. On jako jedyny z uczniów Chrystusa pozostał przy nim, nie zaparł się w obawie o swoje życie. Zarówno Jan jak i Maryja zaufali Bogu do końca, nawet wtedy, gdy ich Mistrz, Nauczyciel, a dla Maryi jedyny i ukochany Syn umierał na Krzyżu. A ja? Ile razy zaparłem się Krzyża? Czy Idę wiernie za Krzyżem aż do samego końca? Czy z obawy o wyśmianie, wyrzucenie z pewnej grupy społecznej, własne poniżenie nie odwróciłem się kiedyś od Niego? Jak to jest z moim wiernym trwaniem do końca? Czy jestem wytrwały w dążeniu do bycia lepszym człowiekiem, wypełnianiu przykazań, spełnia...

Stacja XI - gwoździe.

Obraz
Najpierw doprowadzili do Jego totalnego wykończenia psychicznego i fizycznego. Poniżyli, upodlili słowem i czynem, biciem, wyzywaniem, popychaniem, krzykiem. Odarli z szat, ale tego było im mało. Więc przybili Boga do Krzyża. Ze stacji na stację wypełniają się słowa proroków, głoszące śmierć Chrystusa w imię zbawienia człowieka.Chrystus jednak nie uląkł się ani na chwilę. Mimo upadków, mimo cierpienia, bólu, załamania. Mimo braku sił fizycznych szedł dalej, aż do stacji XI, kiedy to musiał znieść jeszcze jeden ból. Wbili gwoździe w jego ręce i nogi. Przebili bok. Poili go octem. Ale to nie gwoździe trzymały Go na Krzyżu. W jednej z pieśni śpiewamy "to nie gwoździe Cię przybiły lecz mój grzech" i jest to sens Drogi Krzyżowej. Po co Chrystus wziął Krzyż na ramiona? Po co znosił męki, a na końcu pozwolił przybić się do Krzyża? Gwoździe, które Go trzymały to grzechy moje i Twoje. To moje i Twoje słabości, problemy, które nie pozwoliłyby nam wejść do Królestwa Niebieskiego...

Stacja X - szaty.

Obraz
Odarli Go z ubrania. Podzielili los o Jego szaty. Stoi obnażony. Bóg jest nagi. Oni się z niego śmieją, a my jesteśmy oburzeni, zniesmaczeni. Poniżony do reszty. Upodlony. Zszargano jego godność cielesną, ale Chrystus nie pozwolił odebrać sobie godności ludzkiej i boskiej. Dla nich była to chwila, aby się wyżyć, aby spełnić swoje bestialskie żądze, dać upust negatywnym emocjom. Patrząc na nagiego Chrystusa oburzam się jak Go potraktowano. Chwilę później jednak karmię się pornografią w sieci, zdjęciami, filmami, które nie powinny ujrzeć światła dziennego i których nie powinny ujrzeć nasze oczy. Denerwuję się na żołnierzy, bo przecież to Bóg. Ale Jego godność jako w pełni człowieka nie była inną godnością niż godność każdego z nas, mnie i Ciebie. Jego nie wolno było upodlić, ale poniżanie osób, które żyją obok mnie w realnym życiu jest w porządku? Obrażanie innych, uwłaczanie ich godności jako ludzi i jako Dzieci Bożych nie budzi we mnie obrzydzenia? Jezusa nikt nie bronił. Wszysc...

Stacja IX - trzeci upadek.

Obraz
Pan Jezus traci siły po raz trzeci. Już widział koniec, może już pomyślał, że za chwilę wszystko się dopełni. Może obudziła się w nim nadzieja, że to tak niewiele do Golgoty, do przybicia i końca męczarni. A tu jednak jeszcze raz się przewraca. Jeszcze raz jest bity i ponaglany do podniesienia się. Jeszcze raz musi na nowo dźwignąć Krzyż na ramiona. Drzazgi trzeci raz były cięższe niż Jego ludzkie siły. Ale też trzeci raz Bóg dał mu sił nadludzkich, aby wstać i dokończyć rozpoczęte dzieło.  Jaka jest moja droga życia? Czy nie jest podobna do Drogi Krzyżowej Chrystusa? Ile razy upadałem/am? Ile razy traciłem siły będąc już prawie u celu przedsięwzięcia? Jak często wtedy miałem/am jeszcze chęci, by po raz kolejny się podnieść i zacząć od nowa?  Czy jestem świadomy ostatecznego celu mojej życiowej wędrówki? Czy pamiętam, że to, co robię tu na ziemi jest tylko celem pośrednim, mającym prowadzić mnie ku zbawieniu? W końcu, czy potrafię odnajdować siły i motywację w Bogu i Je...

Stacja VII - Kolejny upadek.

Obraz
Chrystus upadł po raz drugi. Znów Mu się nie udało. Znowu nie dał rady, przewrócił się. Po raz kolejny przygniotły Go problemy, które niósł na swoich ramionach. Drzazgi w belce znów stały się za ciężkie. Pewnie po raz kolejny dostał w twarz. Ale i to nie spowodowało, iż miałby się poddać. Wstał i poszedł dalej. Wiele jest w moim życiu sytuacji, kiedy wielokrotnie czegoś próbuję i wielokrotnie mi się nie udaje. Często poddaję się już po pierwszej porażce. Nie mam sił brnąć w temat dalej, więc rozkładam ręce i mówię, że nie dam rady. Jak często odchodzę od swoich celów bez podjęcia próby. Nie udało mi się, więc się do tego nie nadaję. Dlatego też nie próbuję powstać, nie próbuję zacząć od nowa. Nie próbuję raz jeszcze. Jak często rezygnuję z czegoś, bo pierwotne próby nie odniosły zamierzonego skutku? Zbyt szybko się zniechęcam. Brak mi silnej woli, zapału..

Stacja VI - Weronika.

Obraz
Droga Krzyżowa Chrystusa miała swój szlak właściwie przez środek miasta. Jezus mijał na niej wielu ludzi, młodych, starych, kobiety, mężczyzn... Wśród nich spotykamy Weronikę. Weronika jest zupełnym przeciwieństwem Szymona. Ona decyduje się na gest pomocy bez przymusu. Jest to gest miłosierdzia, ale także gest heroiczny. Mogła przecież za to zginąć... A jednak. Miłość jaką miała w sobie do drugiego człowieka pozwoliła jej przedostać się przez strażników i podejść do Chrystusa. Podejść, aby mu pomóc, aby w tych ostatnich chwilach przed śmiercią poczuł, że nie wszyscy się odwrócili. Weronika ociera mu twarz, aby po ludzku dać mu chwilę wytchnienia. Jego twarz była już wtedy mocno skrwawiona. A kiedy ja bezinteresownie pomogłem drugiemu człowiekowi? Kiedy odważyłem się stanąć w obronie wiary bez względu na to, jakie cierpienie mogło mnie po tym czekać? Czy potrafię otrzeć twarz nawet tym, których świat odrzuca, potępia, skazuje na śmierć?

Stacja V - Szymon.

Obraz
Szymon. Robotnik wracający z pracy. Zmęczony, pragnący tylko dostać się do domu, zjeść obiad i udać się na zasłużony odpoczynek. Pech chciał, że jego droga do domu zetknęła się z Drogą Męki Chrystusa. Pech chciał, że żołnierze przymusili akurat jego, aby pomógł Bogu nieść Krzyż. Kazali mu to zrobić za darmo. A przecież oprócz ciężaru fizycznego Krzyż to także znak pohańbienia. Gdyby pomógł, byłoby to też jego pohańbienie. A jednak wziął drewnianą belkę na ramię i ulżył nieco Chrystusowi na te kilka metrów drogi. Z pewnością nie chciał i gdyby go nie zmusili, nie podjąłby się tego zadania. Ale ostatecznie pomógł. Okazał swoje dobre serce. A ile razy ja miałem/am okazję pomóc drugiemu człowiekowi, a zamiast tego odwracałem/am głowę w drugą stronę udając, że nie widzę, iż dzieje się coś złego, że mój sąsiad potrzebuje pomocy? Ile razy trzeba mnie było zmuszać, żebym okazał/a choć trochę serca wobec drugiego człowieka? Ile razy pomogłem drugiemu w niesieniu jego krzyża, niezależnie od...

Stacja IV - Maryja.

Obraz
Przeszedł już jedną czwartą wyznaczonej Drogi Męki i nagle staje przy nim Matka. Ta sama, która 33 lata wcześniej usłyszała radosną nowinę, że jej ukochane dziecko będzie Synem Boga. Fatalna sytuacja. Z jednej strony Syn, który kocha swoją Matkę, tęskni do Niej, a Jej widok zupełnie mu tego nie ułatwia. Z drugiej strony Ona, tak bardzo pragnąca ulżyć swemu Dziecku w męce. Która kobieta potrafiłaby patrzeć na mękę i śmierć swojego jedynego dziecka? Maryja jednak wie, że Bóg nie opuszcza Jej i Jezusa nawet w tej chwili. Jest to kobieta pełna ufności i miłości do Boga. Zaufała mu w momencie zwiastowania i ufa także teraz. Ufa, że to, co dzieje się na Jej oczach, okrutna bolączka Jej Syna jest potrzebna Światu. Jest potrzebna, aby świat poznał bezgraniczną Miłość Boga. Maryja bezgranicznie ufa Bogu. A ja? Czy ja potrafię ufać Mu, w trudnych chwilach mojego życia? Jakże często stawiam w życiu pytanie "Gdzie był wtedy Bóg?". Takie pytanie stawiane jest przez przeciwników Koś...

Stacja III - upadek.

Obraz
Jezus się przewraca. Potknął się, popchnęli Go, podłożyli Mu nogę? Wiemy tylko, że upadł. Być może przytłoczył Go ciężar drewnianej belki. Być może drzazgi, które niósł na swoich ramionach, czyli moje grzechy były nie do zniesienia, na tyle, że nie dał rady zrobić kolejnego kroku. Wyśmiali Go, nie pomogli mu wstać, a wręcz przeciwnie, dobili. Kopnęli leżącego, bo mieli z tego większy ubaw, niż z podania mu pomocnej dłoni. Król Świata leży przed nimi na kolanach. Ot radość. Istotą tej stacji nie jest jednak fakt, że Chrystus upadł. Zatrzymując się przy stacji nazwanej Pierwszym upadkiem Chrystusa ważne jest to, że Chrystus mimo wszystko podniósł się z tego upadku. Często w moim życiu zdarzają się sytuacje, kiedy nie mam sił iść dalej. Często upadam, przewracam się na drodze mojego życia. Upadam za każdym razem, kiedy popełniam grzech. Za każdym razem, kiedy próbuję w tym życiu iść swoją drogą, robić po swojemu, a po swojemu znaczy bez Boga w pewnym momencie podwija mi się noga. To ...

Stacja II - Krzyż

Obraz
Jezus Chrystus bierze Krzyż na swoje ramiona. Nie uciekł, nie poddał się. Przecież to Bóg w ciele człowieka, mógł zatem zrobić wszystko. Wiedział, że ofiara musi się dopełnić, ale gdyby chciał, mógł skrócić sobie męki, doprowadzić do bezpośredniej egzekucji. Wcale nie musiał brać belki na ramię, wystarczyło słowo, a bieg wydarzeń mógł być zupełnie inny. Powiesz pewnie, że naiwny. Władzę całego Świata ma w rękach, a pozwolił temu Światu się poniżyć, upokorzyć, a później zabić... Wydawałoby się, że Bóg w tym momencie działa zupełnie nielogicznie. Spróbuj jednak spojrzeć na to z innej strony. Ileż miłości do mnie musi być w Bogu, że uczynił on swojego Syna człowiekiem tylko po to, aby ostatecznie wydać Go na śmierć i to tak okrutną? Poświęcił swego Syna dla mnie i dla Ciebie, aby dać nam Wieczne Szczęście - Życie w wiecznej szczęśliwości z Bogiem. Bóg ukochał Cię miłością bezgraniczną, a z miłości jest się w stanie zrobić wiele prawda? 

Stacja I - wyrok.

Obraz
Stanął przed Piłatem. Ten nie znalazł w jego postępowaniu niczego, co mogłoby przyczynić się do wykonania wymierzonej kary. Zapytany tłum krzyczał jednak "Ukrzyżuj Go! Ukrzyżuj!". W tym momencie należy się jednak cofnąć chyba kilka godzin wcześniej.  Getsemani, Chrystus pogrążony w modlitwie, w rozmowie ze swoim Ojcem. On, Syn, oddany Ojcu bez reszty, ufający, po ludzku wystraszony tym, co Go czeka, ale ze swej natury Boskiej wierny i gotowy do poświęcenia. Getsemani to cisza, modlitwa, wiara, myśli i słowa unoszące się nad Oliwnym Ogrodem. A za plecami Chrystusa Judasz. To on wydał Go na śmierć. Nie Piłat, nie tłum, Judasz. Niegodziwy uczeń, jak śpiewamy w Gorzkich Żalach, który zaprzedał swego Mistrza za 30 monet.