Posty

Wyświetlam posty z etykietą błogosławieństwo

...dobiegnę do Ciebie

Obraz
W ostatnich dniach sierpnia trwaliśmy, wraz z setkami tysięcy ludzi na całym świecie, w modlitwie nad księdzem Tomaszem, chrystusowcem, który w czasie swojej wymarzonej pielgrzymki do Ziemi Świętej trafił w stanie krytycznym do szpitala. "x. Tomek  miał wylew, jest w szpitalu w Ammanie" - taką wiadomość przysłał mi x. Łukasz wieczorem, w sobotę 25 sierpnia. Przed oczami stanęły mi wówczas wszystkie wspólne wspomnienia. Choć nie było ich wiele ksiądz Tomek zapisał się w mojej głowie jako Boży Wariat. Ten z pozoru mały facet ze Śląska potrafił porwać ludzkie serca wprost przed oblicze Boga cokolwiek robił i mówił. 

Czas na życie

Obraz
"Ojcostwo jest posłannictwem i nakłada święte obowiązki (...). Macierzyństwo pojęte jest jako powołanie, pełnia życia i chluba (...). Rodzina chrześcijańska jest przybytkiem wiary, szkołą cnoty, strażnicą obywatelskich uczuć, świątynią miłości i ofiary." [August Kardynał Hlond - Sługa Boży Życie jest cudem. Temat mielony chyba z każdej możliwej strony. Spotyka zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników i chyba trudno określić, których jest więcej.A jednak można by napisać sto książek poświęconych pięknu życia i kolejne sto, w których zwolennicy śmierci przedkładaliby swoje argumenty nad argumenty zwolenników życia, a ciągle niejako się ten temat nie wyczerpuje. Sługa Boży Kardynał August Hlond był wielkim zwolennikiem życia. Często stawał w obronie nienarodzonych dzieci. Zdumiewające są jego słowa wypowiadane w tym temacie, będące aktualne także, a może nawet bardziej, w dzisiejszych czasach. Dlaczego piszę o życiu dziś, w drugiej połowie marca 2015 rok...

Ale po co mi to?

Obraz
Wiele słów w swoich artykułach poświęciłam już tematyce sakramentu pokuty i pojednania. Zdaje się jednak, że temat ten ciągle nie został do końca wyczerpany. Chyba każdy z nas miał, ma, bądź będzie miał, w swoim życiu taki czas, kiedy przyjdzie mu do głowy myśl - ale właściwie po co? Panie Boże, OK, jest fajnie, chodzę do kościoła, uczestniczę we Mszy Świętej, Ty chcesz, żebym uklęknął przy konfesjonale i wyznawał księdzu moje grzechy, ale co ja z tego będę miał? Jesteśmy materialistami, przynajmniej w większości. Tej prawdy akurat nie da się ukryć. Pisałam kiedyś, że mnie osobiście łatwiej jest być z dnia na dzień lepszym człowiekiem, kiedy często przyznaję się do swoich grzechów przed Bogiem, że dzięki spowiedzi utrzymuję spokój ducha, jest mi łatwiej funkcjonować w życiu itd. Ale jest coś jeszcze, co pociąga mnie w regularnej spowiedzi.

Sakrament na odległość.

Obraz
Wielu ludzi buntuje się, że spowiedź musi odbywać się "oko w oko" z kapłanem podczas realnego spotkania dwóch osób w obecności Boga. Często słyszałam już pytania, czy nie można by wprowadzić spowiedzi przez Facebook, czy Skype (całkiem niedawno jeszcze przez komunikator GG) i że prędzej, czy później, przy współczesnym rozwoju techniki i cywilizacji to i tak będzie możliwe. Podobnie wielu z nas myśli o Mszy Świętej, gdzie dla niektórych wystarczy obejrzeć ją w TV, czy innymi sakramentami. Czyż aby takim myśleniem nie zmierzamy w kierunku zaliczania kolejnych sakramentów, odhaczania kolejnych spowiedzi, czy Eucharystii, bo po prostu trzeba, czy wypada, bo tego wymaga nasza wiara?