Być kobietą to dla mnie mieć w sobie zarówno coś z Maryi i z Supermana. To spracowane ręce mojej Mamy i Babć. Najważniejsze dla mnie to ofiara z siebie z miłości do osób, z którymi żyję, rodziny, chłopaka, przyjaciół i wrogów. Do swojego związku staram się, jako kobieta, wnieść delikatność, czułość, opiekuńczość (nie żeby mojemu chłopakowi brakowało cech czułości, czy opiekuńczości, ale opiekuńczość kobieca od męskiej nieco się od siebie różnią) i kobiecą wrażliwość.
Złożyli Jego Ciało w grobie. Ciało każdego z nas kiedyś tam spocznie. Ale dziś wiemy już, że dla Niego grób był tylko pewnym etapem. Jego Ciało spędziło tam tylko 3 dni. Tyle dni Bóg potrzebował, aby na nowo odbudować Świątynię, jeszcze trwalszą, jeszcze mocniejszą. Grób nie jest końcem naszej drogi. Grób jest etapem przejściowym na tej drodze, swego rodzaju poczekalnią. Ba. Grób nie jest w żadnym stopniu przydatny zmarłemu. Grób potrzebny jest nam, osobom, które pozostają na ziemi, które jeszcze muszą pielgrzymować, jeszcze muszą się starać. Jest potrzebny nam żeby wypełnić pustkę po utracie najbliższych. Ale czy aby sam grób jako przedmiot nie przesłania nam właściwej istoty? Czy nader mocno nie skupiam uwagi na grobie aniżeli na człowieku, który przecież żyje, ale już w obecności Żywego Boga? Czy ów grób nie powoduje, że zapominam o tym, że śmierć to tylko przejście z życia doczesnego do życia wiecznego? "A przecież nie cały umieram, to, co we mnie niezniszczalne, trwa....
Maria Miduch, doktor judaistyki i hermeneutyki biblijnej, magister teologii, pisarka, autorka książek Biografia Boga Ojca i Biografia Ducha Świętego w swojej książce poświęconej właśnie Bogu Ojcu opisuje sytuację, której była świadkiem podczas jednej ze swoich podróży do Ziemi Świętej. Ojciec z dziećmi powracający z zakupów. Dwójka najmłodszych synów pragnąca pomóc ojcu w rozpakowywaniu towarów z samochodu i zanoszeniu ich do domu. Ojciec, który godzi się na tę sytuację, choć pewnie doskonale wie, że synowie są jeszcze za mali by poradzić sobie z zadaniem i raczej nie uda im się osiągnąć zamierzonego celu. W konsekwencji, tak jak pewnie przypuszczał ojciec na początku, podczas próby udźwignięcia worka z cebulą, warzywa wysmyknęły się z worka i posypały się po całej ulicy. Jak zareagowałaby większość z nas w takiej sytuacji? Pewnie krzykiem albo donośną reprymendą dla dzieci i jeszcze doniosłym "a nie mówiłam/em" ukazującym naszą wyższość i władzę. Jak reaguje ojci...
Komentarze
Prześlij komentarz
Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.